Historia pierniczka

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×

Wiecie, wbrew pozorom jestem naprawdę uprzejmą i miłą osobą. Starszej pani ustąpię miejsca w tramwaju, przepuszczę w kolejce rodzinkę z marudzącym dzieckiem, do wszystkich sprzedawczyń i portierek się uśmiecham. Czasami kupię zupę bezdomnemu, przytrzymam drzwi tramwaju…To całkiem zwykłe i naturalne rzeczy, zdecydowanie nie jest to powód do chwalenia się, bo tak powinno być.

Mówi się, że jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twardą dupę. I tak jest, bo często jest mi po prostu przykro, kiedy np. kasjerka wylewa na mnie swoje frustracje (mimo że jestem dla niej miła) albo ludzie wykorzystują to, że nie potrafię odmówić im pomocy.
Dzisiaj chcę Wam jednak opowiedzieć o pierniczkach oraz o tym, że karma wraca…

Jako że koniec miesiąca się zbliża to i moja karta miejska traci ważność. Trzeba wysupłać te 47 zł z portfela i przedłużyć, żeby panowie kanary nie przestały mnie lubić.
Przechodzę podziemnym przejściem na Dworcu i kieruję się na schody prowadzące do wyjścia. A jest ich trochę.

Na samym dole zatrzymuje się pani w średnim wieku z walizką.
Mija ją spora grupa chłopaków w podobnym do mnie wieku. Podchodzę do niej i pytam, czy może pomóc z walizką, bo przecież młodsza jestem, siły mam więcej.
Pani z uśmiechem odpowiada, że nie, bo walizka jest praktycznie pusta.

Kilkanaście stopni wyżej inna kobieta na te słowa zatrzymuje się, czeka aż dojdę do stopni na których się zatrzymała i wyciąga z torebki w moją stronę pierniczka. Śliczne, pięknie udekorowane serduszko, gotowe do powieszenia na choince, zapakowane w celofan i przewiązane wstążką.
-To dla pani, za chęci.

Niby nic, prawda? Ale nie pamiętam kiedy ostatnio zrobiło mi się tak miło. To zwykła błahostka, wszystko trwało może z dwie minuty, nie więcej. W obliczu tego, że doba trwa 24 h to nie wydaje się być znaczące.
A jednak!

Często to właśnie te małe gesty są takimi promykami nadziei, że potrafimy się zatrzymać na chwilę, spojrzeć na innych inaczej niż na całkowicie przypadkową osobę. Dla potrzebujących nawet mały gest jest wielki, ważny, znaczący.
To właśnie ten jeden mały gest mówi wiele o wartości człowieka, bo co z tego, że na zewnątrz złota zbroja, jeśli w środku wszystko pokryte jest zgnilizną?
Taki właśnie gest, cichy i skromny, wypada lepiej niż najgłośniejsza jałmużna.

Mały promyk wiary potrafi wzbudzić blask nadziei.
Może w Twojej okolicy organizowana jest zbiórka żywności dla biedniejszych, karmy dla schronisk? A może następnym razem pomożesz sąsiadce z zakupami, uśmiechniesz się do smutnego, zgarbionego człowieka na przystanku?

Prawdziwym cudem jest bezinteresowny gest. Zbliżają się święta- czas cudów.
Może im trochę pomożemy?

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×
,,
6 comments on “Historia pierniczka
  1. Cudownie :) To taki łańcuch, Ty swoja chęcią niesienia pomocy, spowodowałaś, że ktoś inny również zrobił coś miłego :) Bardzo pozytywny wpis. P.S. Piszesz w przyjemny, ciekawy sposób, szkoda, ze masz bloga ba blog.pl. Odstrasza mnie ilość nachalnych reklam na tym portalu. Może pomyślisz o przenosinach?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io 0 Flares ×