Nie jestem nianią Twojego dziecka

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×

Mam czasami problemy z asertywnością. Głupio mi odmówić, powiedzieć „nie”. No i znajdują się osoby, które to chcą wykorzystać.

Niedzielny wieczór. Pociąg. Konkretniej- jedyny wagon regio w którym klimatyzacja nie działa, normalne. Dwadzieścia minut do odjazdu. Naprzeciwko mnie urocza para, jakieś 16-18 lat. Nie więcej. Ona gryzie mu szyję, ssie jego palce( zmysł biologia krzyczy: o fuj!). Przedział otwarty, niektórzy lubią tę nutkę ekshibicjonizmu. Zdegustowany 70latek przesiada się. Ja niestety nie mam gdzie. Na szczęście minutę przed odjazdem dziewczyna wysiada. Ale nie o tym mowa.

Wegetuję w pociągu, trochę czytam, trochę przysypiam. I wtedy wchodzą ONI.

Do pociągu wtłacza się małżeństwo z wózkiem. Kobieta siada na siedzeniu naprzeciwko mnie. [rysunek poglądowy]

pogląd

I wtedy wszystko się zaczęło.
Od razu zaznaczam, o ile ktoś jeszcze tego nie wie, że ja generalnie lubię dzieci. I wiem, że szybko się nudzą, że trzeba je czymś zainteresować etc.

Dziecko jak dziecko. Skończyło już etap małego ziemniaka (nie oszukujmy się, noworodki i niemowlaki zazwyczaj nie są tak piękne) i siedziało na kolanach mamy obficie się śliniąc. Uroczo sobie gaworzyło, nawet podniosłam nos znad książki i uśmiechnęłam się. Jak się okazało- niepotrzebnie.
„O! Patrz jaka miła pani, jak się uśmiecha, włosy ma, ty lubisz ciągać za włosy! I zegarek i pierścionek, już się oczka świecą! Staś lubi się bawić, taaak? Mówisz do pani? Ojojojojo a pani nie odpowiada? A ty tak dyskutujesz, patrz, pani czyta a nie rozmawia ze Stasiuniuniuniem! A ty się tak cieszysz do pani.”

Kurwa- jedyny komentarz jaki przychodzi mi do głowy. Tatuś stoi cały czas nad nimi i w zasadzie powtarza wszystkie „niuniunie” za mamusią.
Czas na kolację.
„Stasiuniek głodny? Oj, panie nie da, pani też ma CYCUSIE. Ale nie takie jak ma mamusia”- uradowana mówi do malucha. Automatycznie oczy współpasażerów posyłają spojrzenie w stronę mojego biustu.
DZIĘKUJĘ.
Zaczyna się degustacja.

Ja nie chcę się wypowiadać na temat karmienia piersią w miejscu publicznym, bo zaraz pojawią się obrońcy jednej i drugiej strony. Bo matką nigdy nie byłaś, bo to publiczne miejsce etc.
Ale wtrącę tutaj jedno- jestem pod wrażeniem odwagi kobiety, która absolutnie się z tym nie kryjąc, porzucając JAKIEKOLWIEK objawy dyskrecji, w przeludnionym, spoconym pociągu karmi piersią dziecko.

Obiad skończony.
„Mamusia tylko pielusię weźmie, poczekaj”.
Obok stoi ojciec, tak tylko przypominam.
I nagle, nie zważając na trzymaną przez mnie książkę na moich kolanach ląduje dziecko.
„Pani cię potrzyma, Stasiuniu”.

Osłupiałam.
„Stasiu zrobił siku? Powiedz pani czy zrobiłeś siku”.
Chyba chciała żebym sprawdziła pieluszkę.
Tata zabiera dziecko. Ale ja, grzecznie, mówię:
„Przepraszam, jestem zajęta”.
„Stasiuniu widzisz pani nie ma czasu dla dzieciaczka a ty się tak cieszysz”.
„Nie jestem nianią twojego dziecka”- zmieniam ton na ostry, bo już mój wewnętrzny, za przeproszeniem, wkurw rośnie.
Poburczała pod nosem. Wysiedli.

Następnym razem, Przypadkowy Rodzicu z Pociągu, zastanów się komu i dlaczego dajesz swoje dziecko. Ja nie straszę Trynkiewiczem, ale po prostu jest wiele osób, które dzieci zwyczajnie nie lubią.

A jeśli chcesz zostawić je mi: nie ma sprawy. Ale jeśli się nie znamy to porozmawiajmy najpierw o godzinowej stawce.

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×
,,
3 comments on “Nie jestem nianią Twojego dziecka
  1. Ciężko mi wyjść z szoku, że naprawdę ktoś wpadł na pomysł, żeby obcej osobie tak po prostu podrzucić na kolana dziecko. Gratuluję cierpliwości, ja na Twoim miejscu na pewno nie byłabym taka miła i nie ograniczyła się do tak krótkiej odpowiedzi ;) albo może wstałabym i z tym dzieckiem wyszła? To by dopiero było.

    • No na pewno by się rodzice zdziwili! Ja ogółem jestem dość wrednym i sarkastycznym człowiekiem, ale zawsze staram się być miła i uprzejma dla nieznajomych.
      No ale wszystko ma swoje granice. Także moja cierpliwość.
      Aż ciężko mi było uwierzyć w tę historię, gdyby nie to, że doświadczyłam jej na własnej skórze.

      Dziękuję za odwiedzenie bloga!

  2. Yep. Właśnie przez takich rodziców powstał tekst „nie mam ochoty rozmawiać z twoim dzieckiem”, po którym obraziło się na mnie pół blogosfery parentingowej :D Uff, jak to dobrze, że do samochodu mi jeszcze nikt cudzych dzieciaków nie podrzuca.

Odpowiedz na „EwoszkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io 0 Flares ×