Nieporadnik walentynkowy

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×

Nie umiem pisać poradników, tym bardziej, że sama jestem dość nieporadna. Szczególnie jeśli chodzi o Walentynki.
Moja praca, chociaż miła i przyjemna, nie uczyniła ze mnie ani Billa Gatesa ani nawet takiego przeciętnego milionera a stojąc w kolejce po umiejętność dość szybkiego czytania (żartuję, to była kolejka po czekoladowe ciasto) nie zdążyłam się ustawić w kolejce po zdolności plastyczno-estetyczne, przez co potencjalnie łatwe do udekorowania babeczki wyglądają bardziej jak czekoladowe bobki, które ktoś przypadkowo opryskał pianką do golenia.
A w Walentynki przecież trzeba się wykazać bo, UWAGA, to święto dla dwojga. No i ja też w takim razie coś muszę zrobić, prawda? Dlatego też lubię Mikołajki- kolorowe skarpetki do ręki i za ojczyznę (czy jakoś tak).

14657435_1144569032257779_3645298678263983119_n

Jak już wspomniałam, moje artystyczne zdolności są na poziomie ślepej wiewiórki a ten dziwny „pomysłowy” głos w mojej głowie (dziwnie milczący wtedy, kiedy jest potrzebny) na pytanie Huberta o to, jak obchodzimy walentynki (szeroki łukiem, hehe) wykrzyknął: zróbmy sobie prezenty DIY!
Oczywiście, mój prezent spotkał się z dość lakoniczną zgodą samca alfa (podobno).

Może coś upiekę?- pomyślałam. Tym razem bardziej racjonalna strona mojego umysłu podsunęła mi obrazek babeczek z mascarpone, wyglądających jak już co najmniej raz przeżute po podróży w plastikowym pojemniku.

No to może wsadzę nasze zdjęcie w jakąś ramkę i po problemie. Po przejrzeniu wszystkich naszych wspólnych zdjęć, których po ponad 2 latach związku jest mniej niż tych dodawanych przez narwane matki w ciągu jednego dnia (wiecie o czym mówię: Brajanek je zupkę, Brajanek z ciocią, kupa Brajanka…) i odrzucaniu tych na których wyglądam jak krowi placek, mam zamknięte oczy albo Huberta ma durnowatą minę lub są jakości tostera nie zostało nic.

Postanowiłam poszukać inspiracji na pintereście czy tam innej zszywce. Zalało mnie morze serduszek, serduszek z papieru, serduszek origami, serduszkowych poduszek, balonów ciastek…Może zrobię mu świeczkę? Albo kupię koszulki „King/Queen” tylko po to, żeby usłyszeć jak parska śmiechem?

W końcu znalazłam. Kupony walentynkowe- to jest to! Ściągnęłam piękny szablon, okładkę na kupony i zaczęłam się zastanawiać, co mogę tam wpisać. Tak, żeby było personalnie no i nie za bardzo krzywdzące dla mnie (wygranie kłótni bez argumentów jest jeszcze spoko, ale zmywanie naczyń zamiast Niego to już za dużo).
Wydrukowałam, zapakowałam, zabrałam do domu.
Pożyczyłam długopis od siostry. Wypełniłam.
Pożyczyłam dziurkacz. Zamiast dziurek zrobiłam półkoliste wycięcia (dziurki zbyt blisko brzegu, nie pytajcie).
W ruch poszła więc taśma klejąca.
Związałam, zapakowałam, zwyciężyłam.

I chociaż szło mi to jak krew z nosa to się udało. Byłam z siebie dumna! Krzywo wycięte kupony (jakby robiła to 3latka), trzymające się chyba tylko dzięki moim gorącym modlitwom. Ale w sumie to mocne 6/10, albo nawet 7/10 za wykonanie!

Dumna ze swojej pracy wręczyłam walentynkowy (bo Święto Zakochanych obchodziliśmy tydzień przed właściwą datą) prezent Hubertowi, ciekawa co on własnoręcznie zrobił.
A co on stwierdził? Że własnoręcznie to on zapłaci za wyjście do knajpki. I bilety w kinie. Bo on też zdolności nie ma, a przygotowany przez niego prototyp zakładki do książki spalił się samoczynnie ze wstydu po usłyszeniu śmiechu ze strony pierwszych recenzentów.

I wiecie co? Było świetnie! Bo przecież tu nie chodzi o to, ile pieniędzy włożymy, jaki prezent damy, a o to, jak dobrze znamy drugą osobę, ile radości potrafimy w niej wywołać.

I o to, że kocha się przecież nie tylko w walentynki.

12308586_943742865673731_47945739444285824_n

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×
10 comments on “Nieporadnik walentynkowy
  1. U mnie, kiedy jeszcze hucznie świętowaliśmy Walentynki, zawsze były słodycze. Teraz mąż mnie zawiadamia, że wyszła taka a taka gra i kosztuje tyle i tyle i ja mu mówię, że w takim razie niech sobie ją sam kupi ode mnie, bo ma zniżki w sklepach internetowych, a i tak co moje to jego. ;) Ale to z okazji urodzin. Walentynki mamy teraz na co dzień. ;)

  2. U mnie, kiedy jeszcze hucznie świętowaliśmy Walentynki, zawsze były słodycze. Teraz mąż mnie zawiadamia, że wyszła taka a taka gra i kosztuje tyle i tyle i ja mu mówię, że w takim razie niech sobie ją sam kupi ode mnie, bo ma zniżki w sklepach internetowych, a i tak co moje to jego. ;) Ale to z okazji urodzin. Walentynki mamy teraz na co dzień. ;)

    Przepraszam, jeśli zdublowałam komentarz.

  3. Walentynek nie obchodzę. Nie bardzo też rozumiem fenomen tego święta. Ale chyba jest to takie usprawiedliwienie aby w tej jeden dzień w roku kupić coś lub samemu zrobić coś fajnego drugiej połówce aby nie robić tego w inne dni roku.
    Osobiście mojej żonie kupuje kwiaty bez okazji i chyba wtedy dzięki efektowi zaskoczenia są milej odbierane niż wyczekiwany i spodziewany i w zasadzie konieczny prezent na walentynki.
    Ogólnie jestem na nie jeśli chodzi o walentynki bo myślę że każdy dzień jest dobry na prezent do ukochanej osoby. Ale to moja osobista i prywatna opinia :)

  4. Jak co roku – ten sam problem. Wraz z moim mężem idziemy do kina. Dzisiaj (poniedziałek). Nie na Greya, a na Lego batman. Cieszymy sie jak dzieci :D

  5. Ja myślę, że najważniejsze jest to, żeby pamiętać o sobie przez cały rok :) Chociaż nie powiem, pod wpływem tych wszystkich serduszek też mi się zawsze udziela walentynkowy nastrój :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io 0 Flares ×